Stowarzyszenie Przyjaciół i Sympatyków Ekologii

 

Pojęcia recyklingu nie trzeba już dzisiaj chyba nikomu wyjaśniać. Jest to jedna z ważniejszych metod ochrony środowiska, której celem jest zmniejszenie ilości odpadów składowanych na wysypiskach oraz ochrona zasobów naturalnych. Według ustawy o odpadach z dnia 27 kwietnia 2001 roku pod pojęciem recyklingu "rozumie się taki odzysk, który polega na powtórnym przetwarzaniu substancji lub materiałów zawartych w odpadach w procesie produkcyjnym w celu uzyskania substancji lub materiału o przeznaczeniu pierwotnym lub o innym przeznaczeniu, w tym też recykling organiczny, z wyjątkiem odzysku energii."
 
Metodę recyklingu zaczęto stosować już w latach 70-tych ubiegłego wieku, kiedy to znacznie wzrosła ilość produkowanych odpadów, a równocześnie pojawiły się możliwości ich powtórnego wykorzystania i kiedy zorientowano się, że śmieci wysypywane na wysypisko nie są dla środowiska obojętne. Niektóre z nich są przede wszystkim niezwykle trwałe. Przykładowo – czas rozkładu materiałów bawełnianych wynosi 1-5 miesięcy, chusteczek papierowych - 3 miesiące, skórek owoców - 6 miesięcy, materiału wełnianego - 1-5 lat, niedopałka papierosa - 1-10 lat, gumy do żucia - 5 lat, odzieży skurzanej - 30-50 lat, puszki aluminiowej - 50-100 lat, woreczka z tworzywa sztucznego - 300 lat, a butelki szklanej - 4000 lat. Podane tutaj wartości są oczywiście przybliżone i mają charakter orientacyjny. Rzeczywisty czas rozkładu różnych odpadów zależy bowiem od ich składu oraz warunków, w jakich zachodzi. W suchym klimacie kolorowe czasopisma mogą pozostawać niezmienione nawet przez kilkadziesiąt lat, a czas rozkładu niektórych rodzajów tworzyw sztucznych szacuje się, podobnie jak szkła, na kilka tysięcy lat. Jeżeli uzmysłowimy sobie, że przeciętny mieszkaniec naszej planety wytwarza rocznie około 300 – 400 kg odpadów, czyli prawie pół tony (w Polsce około 350 kg), to bardzo łatwo dojdziemy do wniosku, że tempo wytwarzania śmieci znacznie przewyższa tempo ich rozkładu, skąd wynika potrzeba budowania coraz to nowych wysypisk. Nie jest to jednak sprawa prosta, gdyż po pierwsze koszt budowy nowego wysypiska spełniającego wszystkie standardy jest bardzo wysoki, a po drugie, ustalając jego lokalizację trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników środowiskowych, socjalnych i ekonomicznych – na przykład stosunki wodne, glebowe, ochronę przyrody, turystykę, lokalizację w sąsiedztwie takich obiektów jak szpitale, uzdrowiska, sanatoria, zabytki itp. Nierzadko też decyzja o lokalizacji wysypiska w konkretnej miejscowości spotyka się z ostrym sprzeciwem jej mieszkańców. W tym miejscu warto zaznaczyć, że efektywnie prowadzona selektywna zbiórka odpadów i powtórne ich wykorzystanie pozwala wydłużyć czas funkcjonowania składowiska śmieci nawet o 60%. Recykling powinien być więc jak najszerzej stosowany i promowany. Zalety tej metody streścić można następująco:
- ochrona zasobów naturalnych (zmniejszenie wydobycia surowców naturalnych),
- ochrona środowiska (zmniejszenie presji na środowisko powstającej podczas pozyskiwania surowców oraz zmniejszenie ilości odpadów i redukcję zanieczyszczeń powstających w procesie produkcyjnym),
- oszczędność energii (wykorzystanie energii zawartej w odpadach oraz zmniejszenie zużycia energii przy tworzeniu nowych produktów),
- wydłużenie czasu eksploatacji wysypisk śmieci.
 
W krajach zachodniej Europy segregowana i powtórnie wykorzystywana jest większość wytwarzanych w gospodarstwach domowych śmieci. Przykładowo w Belgii wskaźnik ten wynosi około 90%. W Polsce proporcje te są niestety dokładnie odwrócone. Segregowanych i odzyskiwanych jest zaledwie kilka procent odpadów, reszta – ponad 90% trafia na wysypisko. Jaka jest tego przyczyna? Odpowiedzią, którą najczęściej słyszymy na tak zadawane pytanie jest „niska świadomość ekologiczna obywateli”. Wyniki wielu badań wskazują, że jest w tym pewna racja. Na przykład z raportu „Moda na ekologię” firmy On Board PR przygotowanego na podstawie badań PBS DGA wynika, że tylko około 35% Polaków zawsze sortuje śmieci przed ich wyrzuceniem. Jednakże problem sortowania odpadów w gospodarstwach domowych wydaje się być bardziej złożony. Pierwszą przeszkodą może być już brak odpowiedniej ilości pojemników na posegregowane śmieci. Jest ich za mało i nie obejmują całego „asortymentu” odpadów. Do rzadkości należą na przykład osobne pojemniki na szkło bezbarwne i kolorowe. Brak jest koszy na puszki aluminiowe, które można przetwarzać praktycznie w nieskończoność. Zaniedbana jest w wielu gminach zbiórka odpadów niebezpiecznych takich jak świetlówki, baterie, oleje, smary, farby itp. Od dawna wiadomo, że ważną rolę w promowaniu zachowań proekologicznych odgrywają bodźce finansowe. W przypadku segregacji odpadów w gospodarstwach domowych nie ma ich praktycznie wcale. Opłaty za wywóz śmieci przez odpowiednie firmy są wysokie i niezróżnicowane niezależnie od tego czy do wywiezienia wystawiamy śmieci posegregowane czy nie. Za każdy dodatkowy pojemnik czy worek trzeba płacić, nie mówiąc już o tym, że trzeba je odpowiednio zamawiać, co też wymaga pewnego wysiłku. A przecież wywóz śmieci posegregowanych powinien być o wiele tańszy od wywozu śmieci nieposegregowanych. Wtedy na pewno nie musielibyśmy przejmować się „niskim czy wysokim poziomem świadomości ekologicznej obywateli” – odpady na pewno byłyby segregowane. Ostatnie poruszone zagadnienie dotyczy już systemu zarządzania gospodarką odpadami w sakli całego kraju i odpowiednich uregulowań prawnych w tym zakresie. Eksperci z Krajowej Izby Gospodarki Odpadami uważają na przykład, że liberalny rynek w gospodarce odpadami w Polsce nie sprawdził się. Postulują większy udział gmin w tej dziedzinie, co pociąga za sobą między innymi zmianę stosunków właścicielskich dotyczących odpadów. Według nich właścicielem odpadów powinna być gmina. Zwracają także uwagę na luki prawne. Na przykład w Ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach brak jest sformułowań dających gminie możliwość wyboru modelu gospodarki odpadami.
 
Przedstawiony wyżej przegląd zagadnień dotyczących selektywnej zbiórki i recyklingu odpadów komunalnych powinien nam uświadomić złożoność omawianego problemu. Wielość zagadnień związanych z tą dziedziną powinna być ujmowana również w kampaniach edukacyjno-informacyjnych prowadzonych w tym zakresie. Kampanie te jak dotychczas koncentrują się na wspomnianej już wcześniej „niskiej świadomości ekologicznej obywateli”. Być może nadszedł już czas by mówić, że „obywatel” będzie działał proekologicznie jeżeli stworzy się mu ku temu odpowiednie warunki.

Marcin Howaniec